- Rozumiesz co do ciebie mówię
żurawie samochodowe |hotele kotlina kłodzka |dodatki na bloga„— Rozumiesz, co do ciebie mówię Skinienie głową.
— Odpowiedz! i
— Czy jestem twoim jeńcem Karol wzruszył ramionami.
— Nie po to ocaliłem cię od śmierci...
— Posłuchaj! Niewiele minęło słońc, gdy burza piaskowa zatarła wszystkie ślady. Zbłądziłem. Gdy przeszły ciemności nocy, na nowo szukałem tropów, gardło moje było suche, a wnętrzności puste. Szukałem tropów wiodących do wodopojów i nie znalazłem. Howgh!
Przerwał i patrzał bystro na Karola.
— Mów dalej.
— Kto zliczy ziarnka piasku i odróżni jedno od drugiego Krążyłem tu i,tam, a tropy, które spotykałem, były tropami mego własnego mustanga. Miałem wodę w worku, ale musiałem nią poić zwierzę, aż wreszcie dla mnie została tylko jedna kropla. Wtedy ujrzałem, jak chudy kojot wlecze się przez piaski. Ruszyłem za nim, a on nie uciekał, lecz posuwał się tak wolno, jak żaden inny kojot. To był mój dobry duch! (Karol pomyślał, że kojot, spragniony, po prostu opadł z sił.) Słońce paliło, a kark konia nie świecił już wilgocią. Moja skóra była sucha jak ziemia tej krainy. Tak wędrowaliśmy ja za kojotem, a mój mustang za mną. Wreszcie kojot zerwał się do biegu, koń minął mnie, a moje nogi poderwały się, bo chociaż byłem słaby, poczułem, że tam właśnie jest woda. I tak doszliśmy kojot, mustang i ja. Zwierzęta skryły się za pasmem zieleni, ja nie zdążyłem. Z zarośli wyszedł biały człowiek i strzelił do mnie. Rzuciłem się na spaloną ziemię i kula mnie minęła. A tamten myślał, że mnie trafił, bo śmiał się i krzyczał, czego nie potrafiłem zrozumieć. Ile razy próbowałem podnieść się, tyle razy świstały kule. Dlaczego“(8)
<<<< Cavy słuchał uważnie
| - Ruszaj żywo - odparł >>>>
wykrywacz |torebki damskie ze skóry |książki dla dzieci