Ranek zastaje nas już
Bet-At-Home |Panele drewniane |ból gardła„Ranek zastaje nas już u wylotu Kanału Bristolskiego. Wkrótce skręcimy na północ, by szlakiem wiodącym między Anglią i Irlandią wypłynąć na Atlantyk.
Chwilowo żaden okręt nas nie ubezpiecza, jedynie od czasu do czasu krąży nad masztami opiekuńcza „Catalina". Dopiero u wyjścia na ocean dołącza kilka dalszych transportowców oraz trzy tankowce i parę statków załadowanych amunicją. Formuje się konwój. Przybywają również trzy zwinne niszczyciele, które będą nas eskortować aż do Gibraltaru.
Początkowo wejdziemy daleko w głąb północnego Atlantyku. Potem rozległym łukiem, muskając Wyspy Azorskie, skierujemy się do Cieśniny Gibraltarskiej.
Fala na razie wcale nie dokucza, skutecznie osłania nas Irlandia. Nadchodzi pora lunchu. Zasiadamy w obszernej jadalni przy dwóch długich, sąsiadujących ze sobą stołach. Przy kilkunastu pozostałych zajmują miejsca oficerowie brytyjscy. Panuje cisza. Widać taki tu zwyczaj, że przed posiłkiem się nie rozmawia. Mija sporo czasu, a stewardzi jakoś nie śpieszą się z podawaniem jedzenia. Widzę ich. Ubrani w białe kurtki stoją w korytarzu prowadzącym zapewne do kuchni i o czymś rozprawiają, podśmiewając się z cicha. W pewnej chwili statek zaczyna drgać, zupełnie jakby budził się ze snu. Skrzypią wiązania, podłoga podjeżdża do góry i opada. Dają się odczuć coraz głębsze boczne przechyły. I dopiero teraz pojawia się pierwszy steward, z gracją żonglujący półmiskiem w takt nasilających się rozkołysów statku. Gulasz konserwowy w zawiesistym sosie. Jestem w domu. Wypływamy na otwarty Atlantyk i naszą „Malayę" szturmuje wysoka oceaniczna fala. A chytrzy stewardzi, podobnie jak niegdyś ci z greckiej „Attyki", dobrze wiedzą, że jadalnia na pewno opustoszeje, więc nie mają zamiaru wysilać się na próżno. I słusznie, bo z każdą minutą coraz więcej wolnych miejsc przy stołach.“(2)
Schemat Audi 80 |holowanie wrocław |Chemia zadania